Yuuichi ocknął się dopiero po pół godzinie, kiedy wezwaliśmy lekarza, który użył dość niecodziennego sposobu. A mianowicie po prostu strzelił go w twarz, ale nie za mocno. Brat się otrząsnął żeby po ponownym zapytaniu Aji, zemdleć. Dobrze, że Tsubasa i lekarz go złapali i zanieśli do sypialni. Ja zostałem z bratową i bliźniakami oraz Ają. Usiadłem obok Viri.
- Wiedziałaś?- Spytałem spokojnie i łagodnie.
- Nie... Yuu mówił, że w waszej rodzinie zawsze rodzili się sami chłopcy i zazwyczaj rodzi się tylko jedno dziecko, a rodzeństwa takie jak wy to bardzo rzadkie przypadki, więc...
- Raczej skrajnie rzadkie. Jesteśmy zaledwie trzecim rodzeństwem od samego początku.- Sprostowałem.- Ale przecież, co tydzień masz badania. Na trzy miesiące przed terminem powinnaś wiedzieć. Lekarz powinien ci powiedzieć. To przecież bardzo ważne.
- Wiesz Kyousuke, czasami podczas badania po prostu nie widać drugiego dziecka.- Powiedział Urata.
- Z nami tak było. Nasi rodzice byli pewni do samego końca że będą mieli tylko jednego syna, a nie bliźniaki.- Dodał, Ataru.
- Mam nadzieje że skoro już się ten cud zdarzył to zdarzy się kolejny i drugie dziecko to będzie pierwsza w historii dziewczyna.- Powiedziałem niemal błagalnie.
- To chłopcy.- Aja odparł niemal błyskawicznie.
- I co teraz?- Viri wyraźnie się przejęła. Objąłem ją i przytuliłem. Jest dla mnie jak starsza siostra.
- Jeszcze nie wiem, ale z Yuuichim na pewno znajdziemy jakieś rozwiązanie.- Powiedziałem z uśmiechem.- Nie musisz się martwić. Powinnaś się cieszyć. Aja ma rację to podwójne szczęście. I pamiętaj że zawsze będziecie mogli z Yuuichim na mnie polegać.- Wziąłem ją za rękę, a ta pokiwała głową, którą oparła mi na ramieniu.
Pierwsze, co brat powiedział kiedy otworzył oczy i dotarło do niego że jest w swojej sypialni nie było zbyt pozytywne.
- To katastrofa.- Wypalił. Dobrze, że Viri była razem z bliźniakami i Ają.- Totalna katastrofa. Katastrofa razy dwa.
- Łał. Takiej reakcji na wiadomość, że będzie się ojcem bliźniąt jeszcze nie słyszałem.- Stwierdziłem.- Ale to przecież nie jest koniec świata Yuuichi. Powinieneś się tylko cieszyć.
- Kyousuke, jesteś rozkoszny i miałbyś rację gdyby twój brat nie był królem.- Tsubasa dotknął czoła swojego przyjaciela i przyłożył do niego chłodny kompres. Jak Yuuichi raczej nie choruje to teraz dostał gorączki.
- Gdyby jedno z dzieci było dziewczyną to bym skakał z radości. Ale dwaj chłopcy... Kiedy przyjdzie do przekazywania korony nie będę mógł wybrać jednego z nich, bo to bliźnięta czyli mają dokładnie takie samo prawo do korony.
- A ja dalej nie widzę problemu. Przecież nie urodzą się jednocześnie. Niech koronę dostanie ten pierwszy i tyle.- Stwierdziłem.
- Mały twoje rozumowanie jest słuszne, ale nie zadziała. W naszym wypadku nie ma problemu, bo jest między nami duża różnica wiekowa i poprzednimi dwoma razami też tak było. Ale przy bliźniętach nie można tak zrobić. To jest po prostu niemożliwe. Różnica kilku minut nie jest wystarczająca. I to by było nie sprawiedliwe wobec jednego z nich ze nie wybrałem jego tylko jego brata. To jest podwójny problem. Dla króla i dla ojca, który nie chcę zawieść swoich dzieci. Co ja mam zrobić?
- Coś na pewno wymyślimy. Musimy się po prostu zastanowić na spokojnie. Nikt nie każe ci podejmować decyzji już w tej chwili.
- A gdyby żadnemu nie dać korony?- Podsunąłem. Brat i jego przyjaciel spojrzeli na mnie niedowierzająco.
- Kyousuke chyba nie chcesz mi powiedzieć, że nagle zmieniłeś zdanie i chcesz się ubiegać o koronę?
- A weź nigdy w życiu!- Zaparłem się.- Chodzi mi o to żeby korony nie dostał żaden z twoich synów tylko pierwszy wnuk.
- To... Nie takie głupie- stwierdził Tsubasa.- Yuuichi?
- Nie wiem. Muszę pomyśleć.- Odparł zmęczonym tonem.- Zostawicie mnie teraz? Nie czuję się najlepiej.
- Jasne.- Podniosłem się i obaj z Tsubasą opuściliśmy sypialnię brata zostawiając go by odpoczął.
Tydzień później odbywał się zimowy bal. Chociaż troje gości przyjechało dużo wcześniej. Viki razem z Atreju przyjechali następnego dnia po niespodziewanej wiadomości, ale uzgodniliśmy, że póki, co nikt się nie może dowiedzieć. Bardzo się cieszyłem, że zobaczę swoją narzeczoną. A potem zderzyłem się z rzeczywistością tego, że moja ukochana i jej brat muszą chyba chorować na zmianę i rzadko, kiedy oboje są w tym samym czasie zdrowi. Viki była cała zakatarzona, ale pomimo tego uparła się żeby przyjechać, co tylko jeszcze bardziej rozczuliło moje i tak już bardzo rozczulone serce. Tym trzecim gościem był, Kejs czym nas całkowicie zaskoczył. Viki i Atreju dali nam znać ze przyjadą, ale brat Viri całkowicie nas zaskoczył. I oczywiście jak tylko zobaczył Aję, który buzię miał po prostu uroczą, zareagował tak jak zawsze. Pisk i od razu natarcie do przytulania. A potem zatrzymał się na ścianie, bo Aja w porę złapał swoją księgę stając się nie materialny. Dopiero po tym jak wszyscy skończyliśmy się śmiać zauważyliśmy, że razem z nim przyjechały również dwa koty, nie do końca zachowujące się jak koty. Od razu wiedziałem, kto to i zrobiło się drobne zamieszanie, jednak do akcji wkroczył mój brat. A raczej my wkroczyliśmy do niego, bo dalej musiał odpoczywać. Ale werdykt zapadł taki ze póki, co Riju i Mikiteru mogą swobodnie poruszać się po pałacu, ale w dniu balu niestety będą musieli siedzieć w wierzy magów gdzie ich obecność zostanie ukryta przed Abysem. Cały czas staramy się znaleźć sposób żeby zapłacił za to, co robił własnym dzieciom, ale to nie takie proste. Musimy być w tej kwestii bardzo ostrożni.
W dniu balu, sala balowa była jak zwykle pięknie przystrojona. Wszyscy chcieliśmy żeby Aja również wziął w nim udział, ale ten stwierdził, że wolałby żeby o jego istnieniu wiedziało jak najmniej osób z zewnątrz i postanowił dotrzymywać towarzystwa braciom w wierzy.
- I jak? Bliźniaki znowu się postarali prawda?- Zagadnąłem Atreju. Chwilowo Kejs porwał mi moją dziewczynę.
- Oczywiście. Może byście ich nam czasem pożyczyli, co?
- Zobaczymy, co oni na to.- Zaśmiałem się.
- A właśnie, gdzie oni są?
- Chyba jak zwykle w swojej bezpiecznej strefie w pobliżu Yuuichiego.- Stwierdziłem rozglądając się.
Miałem rację. Obaj siedzieli przy moim bracie i wyglądali jak dwie śnieżynki. Ogólnie ich pomysł na tegoroczny motyw przewodni to właśnie śnieżynki. Ja sam też wyglądałem jakby przyprószył mnie śnieg. I nie mam pojęcia jak to zrobili, ale przy każdym szybszym ruchu wyglądało jakby sypały się ze mnie płatki śniegu, które znikały nim dotarły do podłogi. Wyglądało to magicznie. Zwłaszcza, że Viki, Atreju i Kejs również się załapali na takie stroje.
- Chciałbym coś ogłosić.- Yuuichi wszedł na podwyższenie i w sali zapanowała względna cisza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz