niedziela, 4 lutego 2018
III Valej
W mój pokoik zastukał Valej. Bardzo go lubię. Jest dla mnie jak starszy brat. Zupełnie nie przeszkadza nam różnica trzystu lat.
Valej jest prawdziwym Averi, ale przez to, że od urodzenia jest niemową stracił wszytko, kiedy królowa przejęła władzę. Od szesnastu lat jest tutaj przytułku. I to on mnie nauczył czytać i pisać. Uczył mnie wszystkiego mówiąc, że bycie Guri nie musi być równoznaczne z byciem analfabetą. Ale najpierw musiał mnie nauczyć migowego. Valej jest dobrze zbudowany, chociaż też jest wychudzony. Ma krótkie ogniście rude włosy i szmaragdowe oczy i jest wyższy ode mnie o czterdzieści centymetrów. Jego skrzydła maja taką sama budowę jak moje, ale jego mają perłowy kolor.
- ,,Długo Cię dzisiaj nie było Nir."- Zamigał.
- Mam drugą pracę.- Odpowiedziałem mu jakaż to nowa praca była powodem długiej nieobecności.
- ,,To dobrze, że udało Ci się znaleźć drugą. Będziesz miał więcej pieniędzy. Może nawet kiedyś uda Ci się wybić i ktoś cię zauważy i dostaniesz lepszą pracę i uda Ci się wyjść z ubóstwa."
- Kiedy to będzie.
Porozmawialiśmy jeszcze, ale byłem bardzo zmęczony i po postu musiałem się zdrzemnąć. Może to dziecinne, ale poprosiłem go żeby ze mną posiedział. Wychowywał mnie i jesteśmy braćmi ze szczerego uczucia. Gdybym musiał zrobiłbym dla niego wszystko.
Kiedy przebudziłem się z drzemki źle się czułem. Zbliżała się pełnia.
- Val...
- ,,Spokojnie. Nie zostawię Cię."
- Nie będę mógł iść do pracy...
- ,,Nie martw się. Zajmę się tym malutki."
- Dziękuję.
Do wieczora czułem się tak samo. Ale rano było gorzej. Mimo to poszedłem do pracy, chociaż Valej poszedł ze mną żeby mnie przypilnować. Kiedy wracaliśmy już do przytułku musiał mnie wziąć na ręce. Dobrze, że go maiłem ze sobą. Bez niego zataczałbym się do przytułku kilka godzin. Wieczorem po krótkiej kąpieli zaczęło się. Magia z okropnym bólem opuszczała moje ciało. Wiłem się i jęczałem. Tylko czarować nie umiałem. Valej nie może wypowiadać zaklęć. On swoją magię uwalnia przekształcając ją w energię. Próbuje mnie tego nauczyć, ale to trudna sztuka, on sam ponad sto lat to udoskonalał. A mój potencjał magiczny wzrastał z wiekiem.
Cały dzień leżałem niewymownie cierpiąc. Ale Valej przy mnie czuwał. Tylko rano wyszedł po tym jak sam obciął mi włosy i poszedł je zanieść Mirko. W nocy nawet ze mną spał tuląc mocno do siebie. On jest taki dobry. Doskonale wiem, że on wcale nie spał tylko ciągle czuwał. Ale rankiem czułem się już doskonale i nie budziłem go. Był zmęczony i należał mu się odpoczynek. Otuliłem go kołdrą i zamknąłem drzwiczki. Poszedłem do pracy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz