niedziela, 4 lutego 2018
XXV ,,Śnię ten sam sen"
Pół roku wcześniej
- Nie wiem, co dać Yuuichi'emu na urodziny.- Mruknąłem.
- Kyousuke! Przecież twój brat ma urodziny za pół roku!- Raju zakrztusił się kawą. Siedzieliśmy w kawiarence, a ja cieszyłem się, że mogę normalnie chodzić po ulicy. Przez te cztery lata wiele się zmieniło. Zmieniło na lepsze. I zmienia się dalej.- Ciągle to słyszę. Nigdy nic nie wiesz, co komu dać, a na koniec wychodzi świetnie.
- Może tak po prostu mam? A tak z innej beczki to podążają ci się te ubrania od bliźniaków?- Jakiś rok po tym jak Urata wrócił bliźniacy zainteresowali się też szyciem ubrań i ognie stylistyką. Znaleźli kolejne stare książki, które okazały być się z tej samej serii, co ta o fryzjerstwie. Trochę szukania i teraz mieli całą kolekcję. Oczywiście nie rzucili fryzjerstwa.
- Tak są świetne. A tak właściwie to, czemu ich nie ma?
- Mają rocznicę. Poszli do swoich rodziców.
- Rozumiem. Przyjdę jutro i ich pochwalę... Hej zobacz!- Raju wstał i podszedł do latarni, na której chwilę wcześniej jakiś chłopak zawiesił ogłoszenie.- Zobacz szukają wokalisty i klawiszowca. Pójdziemy spróbować?
- No nie wiem. Nie za bardzo umiem grać...
- Ale dobrze śpiewasz no chodź! Potem nie będzie już miejsca!- Pociągnął mnie za chłopakiem, który był jeszcze w polu widzenia.- HEJ! TY OD ZESPOŁU MUZYCZNEGO!- Wydarł się, a biedny chłopak wypuścił resztę ogłoszeń. Raju pociągnął mnie do niego.- Możemy iść od razu na przesłuchanie?
- Raju! Tak się nie robi!- Roztarłem nadgarstek.
- Książę!- Chłopak ukłonił się.- Chy... Chyba tak...- Przyjrzałem mu się. Ruch ust nie do końca pasował do słów. Na szyi miał na tasiemce okrągły błękitny syntezator mowy. Uśmiechnąłem się.
- Świetnie prowadź!
- A może tak najpierw się przedstawimy?- Szturchnąłem przyjaciela.
- Chitoszi Drej.- Chłopak znowu dygnął.
- Raju Rin. No to prowadź Chitoszi!
Biedny Chitoszi nie wiedział, co zrobić jednak zaprowadził nas do sali, w której mają próby. Podobała mi się. Jasna i przestronna ze sceną, małą widownią, garderobą, niedużą kuchnią i zapleczem. Na miejscu było duch innych chłopaków, którzy zareagowali podobnie do Chitoszi'ego. Zadzwonili jeszcze do jednego kolegi. Też był zdziwiony, ale nie tak bardzo. Oczywiście ja auto niedowiarek nie chciałem iść pierwszy. Raju za to aż się do tego palił. Wiele razy słyszałem jak gra i sam śpiewałem do pary, ale to było, co innego. Teraz Raju popisał się i był świetny, wręcz niesamowity.
- Świetnie.- Perkusista Iri klepnął Raju po ramieniu.-No dobrze. Książę śpiewa tak?- Spojrzał na mnie.
- Mówcie mi po imieniu.- Poprosiłem.- Tak śpiewam… Trochę...- Zaczerwieniłem się.
- Trochę? Nie wierzcie mu. Kyousuke umie zmieniać głos. On zaśpiewa wszystko!- Raju pchał mnie na podwyższenie.
- Naprawdę?- Basista Kir wybrał jakąś piosenkę na mp4 i wsadził mi wsadził mi na głowę słuchawki.- Przesłuchaj teraz na spokojnie, a potem zaśpiewasz już normalnie.- Zrobiłem tak jak powiedział. Piosenka była świetna. I trudna. Posłuchałem jeszcze raz i stwierdziłem, że jestem gotowy.- No to wio.- Kir włączył utwór na laptopie, a mp4 w mojej kieszeni zrobiła ta samo. Nie było odwrotu. Otworzyłem usta i zacząłem śpiewać.
- I jak?- Spytałem, kiedy już skończyłem i zdjąłem słuchawki. Przez chwilę byli cicho... i nagle wstali i zaczęli klaskać. Posiedzieliśmy chwilę, wymieniliśmy się numerami telefonów i wróciliśmy do Raju. Tydzień później odebrałem telefon i spadłem z krzesła.
Obecnie
- Że co! Gdzie i dla kogo! Koronę masz za ciasną?- Chitoszi, który grał na skrzypcach patrzył na mnie jak na wariata.
- Kyousuke nie uważasz ze to jednak nie nasz poziom?- Gitarzysta Ari sprawiał wrażenie jakby chciał wybić mi ten pomysł z głowy.
- Ale sami mówiliście, że chcielibyście. Jest okazja to proszę.- Odpowiedziałem.- Oj nie róbcie mi tego. To za tydzień, a ja nie mam innego pomysłu. Proszę zróbcie to dla mnie.
- Ale Kyo... To pałac... i to urodziny króla. Tam będą władcy innych krajów.- Kir zawsze opanowany.
- I twoja dziewczyna...- Mruknął Iri.
- A co Viki ma do tego? W zeszłym roku opuściła wszystkie wydarzenia. Chłopaki proszę... Przecież mamy trochę dobrych kawałków. I ten jeden, który napisałem.
- Ale to dla duch osób. Który ma z tobą zaśpiewać?
- Zgódźcie się. Proszę, proszę, proszę!
- Ale jak coś pójdzie nie tak to twoja wina.
Tydzień później
- Jej, jakie to jest ładne.- Chitoszi przeglądał się w lustrze.- Nawet syntezator dobrze wygląda.- Uśmiechnął się do bliźniaków, który stwierdzili, że będą naszymi stylistami.
- Możecie je zatrzymać.- Urata kilkoma ruchami zrobił Kirowi pasującą fryzurę.
- Naprawdę? Super! - Chitoszi bardzo się ucieszył. W sumie to był najmłodszy mając szesnaście lat, a Kir najstarszy mając dwadzieścia trzy.
- To powiesz nam, kto będzie z tobą śpiewać?
- Powiem na scenie. To tajemnica i koniec.- Wyszczerzyłem się.
Kilka minut później poszliśmy do sali balowej i zajęliśmy miejsce na przygotowanej scenie. Kiedy skończymy grać wejdzie na nią zwyczajowa orkiestra.
- Cieszę się, że tak wiele osób zjawiło się na przyjęciu z okazji urodzin mojego brata.- Przywitałem gości.- Yuuichi to jest prezent ode mnie. Chodź tu do nas i zaśpiewaj z mami.- Zapadła głucha cisza. Już myślałem że przesadziłem kiedy Yuuichi ruszył z miejsca. Podałem mu tekst z zaznaczoną jego częścią.- Wszystkiego najlepszego Yuuichi.- Powiedziałem i zaczęliśmy grać. Zerkałem na brata. Płakał wzruszenia. Tak jak myślałem wpasował się dobrze.
- Kocham Cię braciszku.- Szepnął obejmując mnie.
- Ja też Cię kocham.- Odpowiedziałem. Yuuichi wrócił na swoje miejsce. Zagraliśmy jeszcze parę piosenek i zeszliśmy ze sceny. Poszliśmy się przebrać I wróciliśmy na przyjęcie. Chłopaki byli speszeni obecnością tylu koronowanych głów, ale po jakimś dobrze się bawili.
- Kyo to było piękne.- Viki podeszła do mnie z wielkim uśmiechem na pięknej twarzyczce.- Chciałabym żebyście zagrali też dla mnie.
- Nie wiem czy uda mi się ich namówić na kolejne przyjęcie tego typu.
- A może zorganizujecie koncert?
- Tak myślisz? Muszę z nimi pogadać, ale kto wie może za jakiś czas coś takiego zrobimy.
Wieczorem, a właściwie to już w nocy, kiedy udało mi się uspokoić Chitoszi'ego, który gdzieś zgubił swój syntezator i po obiecaniu, że rano będzie go mieć z powrotem, wydaniu odpowiedniego polecenia z grzeczną prośbą, poszedłem do brata.
- I jak ci się podobało?
- To było cudowne Kyousuke. Naprawdę. Dziękuję ci, że to dla mnie zrobiłeś.- Znów oczy mu się zaszkliły.
- Dla ciebie wszystko. Mogę dzisiaj spać z tobą?
- Zawsze możesz.- Odpowiedział. Położyłem się przy nim i po jakimś czasie zasnąłem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz