niedziela, 4 lutego 2018
XXIX Dzień z życia księcia
Poranek
W dni powszednie, kiedy książę nie ma zaplanowanego wyjścia do przyjaciół trzeba go wcześnie obudzić gdyż jest strasznym śpiochem. Ale to wina tego, że często siedzi do późna i rozmawia z przyjaciółmi lub swoją dziewczyną.
Jak co rano przyszedł do księcia jeden z bliźniaków. Niemal, że siłą ściągnął śpiącego królewicza i wybrał mu odpowiedni ubiór. Książę musi być elegancki, ale też musi mu być wygodnie. Ale i tak w ciągu dnia jeszcze zmieni strój.
Dziś, piękne, długie włosy księcia zostały ścięte i postawione ,,na jeża" gdyż na dzisiaj ma zaplanowane zajęcia fizyczne i włosy nie powinny mu przeszkadzać.
Na śniadanie książę wlał w siebie dwa kubki kawy zbożowej z mlekiem i cukrem, która kawą nazywać się nie może, ale książę ją lubi, a do tego górę tostów z kozim serem. Śniadanie dość kaloryczne, ale do obiadu książę spokojnie je spali.
Przed południem
Po posiłku książę udał się do sali, w której ćwiczył swoją postawę. Nie za bardzo lubi te lekcje. Właściwie to ich nie znosi. Głównie przez krytykę nauczyciela. Książę musiał chodzić po równoważni i ciągle z niej spadał, na co nauczyciel twierdził, że drobne stopki księcia powinny my pomóc ustać na wąskiej kładce. Ćwiczenia obejmowały też chodzenie i wykonywanie wszelkich czynności ze stertą książek na głowie.
Następna była dykcja, z którą dla odmiany książę nie miał problemy dzięki swojemu niezwykłemu głosowi. Jednak mimo to po tych ćwiczeniach zawsze bolał go brzuch w okolicy przepony oraz usta.
W porze obiadu jeszcze przed posiłkiem książę przebrał się w strój do jazdy konnej.
Na obiad dostał jedyną rzecz, którą jest w stanie jeść bez końca. Makaron. Wielka porcja makaronu z sosem ziołowym. Nie dość, że porcja wielka to jeszcze poprosił o dokładkę.
Po południu
Po godzinnej przerwie w czasie której książę odpoczywał słuchając muzyki, udał się do stajni. Tam wyczesał i osiodłał swojego ulubionego średniego kasztanka o imieniu Iro. Następnie wyprowadził go ze stajni i udał się na tor.
Książę ćwiczył jadę w różnym tempie, pokonywanie przeszkód, jazdę pokazową oraz różne ewolucje w siodle.
Po skończeniu treningu książę odprowadził swojego wierzchowca i ponownie go wyczyścił.
Na podwieczorek książę dostał kawałek ciasta cytrynowego i znów miał godzinę wolną.
Wieczorem
Do kolacji był trening sztuk walki, oraz magii bojowej.
Po lekkiej kolacji, którą była, przynajmniej dla księcia, sałatka, chłopak jeszcze przez godzinę wykonywał ćwiczenia relaksacyjne.
Kiedy znalazł się w swojej łazience już całkiem wymęczony wziął kąpiel, a kiedy dotarł do sypialni padł na łóżko.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz