niedziela, 4 lutego 2018
XXXI Ty masz narzeczoną?!
Myślałem ze już nic mnie nie zaskoczy na tyle żebym usiadł z wrażenia. Zwłaszcza po tym, że jak byłem u Valeja przed wczoraj i ten mi powiedział, że oświadczył się swojej ukochanej Mirandzie i to ze chcę żebym był jego drużbą i jako wisienkę na torcie... Ojcem chrzestnym, kiedy już dorobią się dzieci. Przyznam się bez bicia ze w szoku byłem i to ciężkim. Ale z drugiej strony to się bardzo ucieszyłem, że Valej zakłada rodzinę i jeśli będzie czegoś potrzebować to ja na pewno mu pomogę. Ale jednak to co się stało dzisiaj, sprawiło że trzeba było mnie wynieść z sali.
Dzień zaczął się normalnie Musiałem zerwać się o świcie. Wiadomo trzeba przygotować się do balu. Zwłaszcza, że Yuuichi powiedział ze tym razem to będzie coś wyjątkowego. Nie miałem pojęcia, o co mu chodziło, ale zachowałem czujność. Mimo tego że na co dzień jest w miarę poważny i nie wpada na jakieś durne pomysły na jakie miał zwyczaj wpadać razem z Tsubasą jakieś sto lat temu. Ale jednak od czasu do czasu coś wymyśli. Jak na przykład to, że raz obudziłem się wisząc w sieci na gałęzi drzewa. Przy śniadaniu dowiedziałem się że to był jego pomysł żebym ,,pojednał się z naturą". Taki niewinny żarcik. Więc wolałem być uważny.
Jednak jak do tą wszystko było normalnie. Sala balowa normalnie przystrajana, menu też normalne, lista gości też taka sama jak z zawsze za wyjątkiem ,,Gościa specjalnego''. I to właśnie mnie zainteresowało, ale nie dostałem odpowiedzi jednoznacznej. Tylko tyle że to ktoś kogo Yuuichi kiedyś znał i że ta osoba przez bardzo długi czas nie mogła uczestniczyć w życiu publicznym.
Dożyłem do wieczora chyba pięć razy upewniając się ze Ataru i Urata będą pilnowani. Jakoś wciąż nie mogłem całkiem zaufać królowi Bergali i wolałem mieć pewność ze nikt ich nie ruszy i nie porwie. Nawet, jeśli nie ma takiej potrzeby to wolę dmuchać na zimne.
Przyjęcie zaczęło się normalnie. Rozglądałem się uważnie za tym ,,kimś".
- Wszystko dobrze Kyo? Jesteś jakiś dziwny. Coś cię stresuje?- Wiktoria dotknęła mojego policzka żebym na nią spojrzał.- Czekasz na kogoś?
- Chyba tak. Yuuichi powiedział, że powinien się pojawić ktoś ważny dla niego. Ale nie wiem, kto więc chcę wiedzieć, kim jest ta osoba.
- Na pewno nie wejdzie po cichu przez przejście dla służby.- Zażartowała. Uśmiechnąłem się.- Zrelaksuj się. Kiedy ten ktoś się pojawi to na pewno zostanie zapowiedziany.
Posłuchałem jej i rozluźniłem. Właśnie rozmawiałem z Atreju, chociaż musiałem uważać. Biedak był podziębiony. Nie to ze bałem się zarazić. Raczej tego ze mógłbym dostać od niego z główki. Już raz tak oberwałem i teraz już miałem się na baczności. I wtedy właśnie drzwi do sali otworzyły się i automatycznie zwróciłem tam swój wzrok. Stała w nich naprawdę piękna dziewczyna o egzotycznej urodzie. Suknia również była nietypowa W zupełnie innym stylu niż te, które noszą szlachcianki i damy z rodzin królewskich w naszych stronach. Przez chwilę pomyślałem jak Wiktoria by wyglądała w tej sukni i uświadomiłem sobie, o czym ja myślę! Ta suknia jest obcisła, ma duży dekolt i wycięcie ma boku tak głębokie, że praktycznie odsłaniało całą nogę. Cóż dla mnie i chyba większości gości taki strój był całkowitym szokiem. Zwłaszcza tej młodszej części zebranych.
- Księżniczka Viriniana z Avrineri.- że gdzie?! To jest na innym kontynencie! ,,Yuuichi ściągnął tą dziewczynę z tak daleka!" Dziewczyna szła powoli w stronę mojego brata, który również ruszył się z miejsca. Zastanawiałem jak będzie wyglądać to przywitanie i kiedy już byli blisko siebie... Dziewczyna schyliła się i Pocałowali się. No normalnie się do siebie przyssali! Otworzyłem usta i przestałem kontaktować. Nie usłyszałem słów mojego brata. Zostałem wyprowadzony i zabrany do lekarza, bo była obawa, że coś mi się nagle stało.
Dopiero następnego dnia podczas śniadania, kiedy znowu JĄ zobaczyłem. Nie tylko tamta suknia, ale też dzisiejszy strój pył w podobnym stylu.
- Już wszystko dobrze Kyousuke?
- Tak... Chyba.- Mruknąłem.
-Na pewno?
- Wiesz chyba mogłem być wstrząśnięty widząc jak całkowicie obca mi dziewczyna z drugiego końca świata całuje mojego brata.- Zerknąłem na dziewczynę, ale ta tylko się do mnie uśmiechnęła.- Mogłeś mnie uprzedzić ze masz dziewczynę.- Sięgnąłem po kawę zbożową.
- Oh nie jestem dziewczyną Yu.- Viriniana powiedziała z uśmiechem Miała miły głos i całkiem ładny akcent.
- To moja narzeczona.
- Acha... ŻE CO!!!- Zakrztusiłem się i próbowałem złapać oddech. Wiki klepała mnie mocno po plecach. ,,Narzeczona?!"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz