niedziela, 4 lutego 2018

XL Plaża, niespodzianka i karty



- Mmmm… Jak mi tu tak dooobrzeee…- zamruczałem przeciągając się jak kot na kocu rozłożonym na ciepłym miękkim piasku naszej plaży.- Nic mi się nie chce…
- Nie możliwe. Ty?- Ataru podsunął mi szklankę z kolorowym zimnym drinkiem.
- Mamy wakacje. Mogę się trochę polenić, co?- Przyjąłem picie i pociągnąłem łyczek przez słomkę.- Pucha! Miuka to jest świetne!
- Daj spokój… To nic takiego…
- Nie wstydź się panie barmanie.- Urata szturchnął przyjaciela sącząc leniwie wściekle różowego drinka.
- Miuka! Ja też chcę!- Mitsuki zaczął podskakiwać na wysokim krześle parowym przy małym barku plażowym.
- Już zaczekaj chwilkę maluchu. Już robię coś dla ciebie.
Była piękna pogoda, więc postanowiliśmy spędzić dzień na plaży. Wzięliśmy picie, jedzenie i przekąski, które wylądowały w barze, trzy duże koce, również duży parasol, zabawki typu piłka, siatka frizby łopatki foremki i wiaderka dla Mitsukiego oraz deski surfingowe. Bliźniaki stwierdziły, że nauczą mnie surfować. Czas mijał nam przyjemnie, a w tle grało nam radyjko.
- Więc jesteś barmanem Miuka?- Zagadnąłem siadając po turecku.
- No tak. To moje główne zajęcie. Pracuję w nocy, więc w dzień mam mnóstwo czasu dla Mitsukiego.
- A nie boisz się go zostawiać samego na noc?
- Mamy w domu alarm, więc jak ktoś się włamie to mały będzie mógł się szybko cechować w razie, czego, a w pokoju ma elektryczną nianię. Druga jest u naszych sąsiadów, więc gdyby coś mu się działo to oni do niego przyjdą i w razie czegoś poważnego zadzwonią do mnie.
- Powiedziałeś ze praca w barze to główne zajęcie. To, co jeszcze robisz?
- Jestem malarzem.
- O a co malujesz?
- Wszystko. Ale najlepiej wychodzą mi akty. Mam trochę znajomych, którzy dla mnie pozują. Mam też własną stronę, na której wystawiam do sprzedaży gotowe obrazy i zapraszam chętnych do pozowania.. Ale najczęściej maluję Mitsukiego. Mam całą serię z nim. Mam zamiar ją wystawić w całości, kiedy skończę. Ale jestem raczej artystą pracującym powoli wiec jeszcze trochę mi to zajmie.
- Nie jestem pewien czy uda ci się sprzedać całą serię.- Stwierdziłem.- Obrazy potrafią kosztować całkiem sporo, a kolekcjonerzy zazwyczaj mają ograniczony budżet przeznaczony na zakupy.
- Ale jata kolekcję chcę sprzedać galerii sztuki.- Odpowiedział ze śmiechem.- Mam już podpisaną umowę. Mógłbym wydawać każdy obraz po kolei żeby mogły być już pokazywane, ale stwierdziłem, że cała kolekcja będzie wyglądać lepiej pokazana na raz.
- No w sumie racja.- Zgodziłem się i odwróciłem żeby popatrzeć na bliźniaków bawiących się z chłopcem.- Powiedz… Oni zawsze tacy byli?
- No tak. Przynajmniej zanim się przeprowadziliśmy z rodzicami to obaj byli tacy jak teraz. No prawie.
- Prawie?
- Ich tata wtedy jeszcze żył. Wtedy często o nim mówili i o jego pracy i o tym ze też czasem mu pomagają. Ale tak to się wcale nie zmienili.
- To dobrze.- Odetchnąłem.- Moja matka znęcała się nad Ataru. Kiedy go poznałem był taki przestraszony i niepewny. Jak bezbronne zwierzątko zamknięte w klatce.
- Biedny. A Urata?
- On był przetrzymywany przez króla Bengalii. Był jego…- Powiedziałem mu na ucho.
- Na prawdę?!
- Tak. Wtedy wyglądał jak swój własny cień, ale kiedy wydobrzał to już było z nim dobrze.
- To dobrze.- Stwierdził stawiając obok mnie miseczkę z fistaszkami w chrupiącej ostrej panierko-skorupce. Poczułem na języku przyjemne szczypani po wzięci pierwszego do ust.
- Mógłbym cię o coś poprosić?- Chłopak spojrzał na mnie niepewnie.
- Jasne.- Zgodziłem się z pogodnym uśmiechem.
- Mógłbyś dla mnie…
- Kyoooousukeee! Miukaaaaa!- Spojrzeliśmy w stronę wody.- Chodźcie! Fale zaczynają się robić odpowiednie!- Spojrzeliśmy po sobie i ruszyliśmy z miejsca.
Ataru przypiął mi do kostki linkę asekuracyjną żebym jak spadnę mógł się podciągnąć na deskę, która mi nigdzie nie odpłynie. Pokazali mi jak stać i utrzymywać równowagę, po czym wzięli do wody. Patrzyłem na Miukę i Mitsukiego. Chłopiec mi zaimponował tym ze całkiem dobrze sobie radzi z samodzielnym surfingiem. Ja co chwilę spadałem d wody z głośnym ,,Łaaa!” tuż przed pluskiem mojego ciała zderzającego się z wodą. W końcu po jakimś czasie daliśmy sobie na dzisiaj spokój i wróciliśmy na plażę żeby ugotować sobie kukurydzę i zgrilować kurczaka. Czas nam mijał przyjemnie i już czuliśmy pyszny zapach, kiedy Miuka osunął się na drewnianą podłogę baru przyciskając dłonie do piersi.
- Miuka!- Mitsuki  zaraz się przy nim znalazł.
- Przynieś… Naszą torbę… malutki…- wystękał z trudem. Chłopiec poleciał do ich rzeczy, a my mogliśmy jak na razie ułożyć go na plecach i wepchnąć ręcznik pod głowę. Miuka był nad wyraz spokojny. Widać ze to się zdarzało mu już często.- Pić..- Wyszeptał. Urata od razu rzucił się po czystą wodę. Chłopiec wrócił z torbą. Wyciągnął z niej saszetkę i otworzył, ale dalej nie wiedział, co robić.- Biała… z czerwoną- skrzywił się i jęknął.- Ataru zaczął przeszukiwać pojemniczki i w końcu znalazł odpowiedni wyłuskał dwie owalne pigułki i wepchnął do ust przyjaciela. Urata podniósł mu głowę i wlał do ust wody. Po paru minutach Miuka odetchnął z ulgą i usiadł powoli.- Już lepiej. Dziękuję.- Przygarnął braciszka i przytulił- Dzielny chłopiec.- Pogłaskał braciszka po głowie. Kiedy się uspokoiliśmy bracia zachowywali się jakby nic się nie stało. Wydawało mi się ze to dobrze, chociaż to było też trochę dziwne. Miuka miał atak i po kilku minutach wszyscy udają ze nic się nie stało? No cóż… Ważne, że już było dobrze.

-Śpiący jestem…- Mitsuki pocierał oczka i łasił się do nas. Obaj z Miuką zostawali u nas bo jednak piliśmy alkohol. Dobrze ze Miuka zapakował potrzebne rzeczy. Teraz chłopiec był już ubrany w piżamkę i tulił maskotkę króliczka.
- Ooo mój ty śpiochu.- Starszy brat wziął chłopca na ręce i zniósł do przygotowanego pokoju żeby wrócić po kilku minutach.
Usiedliśmy do stolika i zaczęliśmy grać w karty, a w tle leciał jakiś film w telewizji. Kiedy trójca zaczęła się skarżyć, że oszukuję zmieniliśmy grę. Ja wcale nie oszukiwałem! Nie myśl sobie, że jestem oszustem. Po prostu jestem od nich lepszy i koniec. Zapamiętaj. Ja nigdy nie kłamię i nie oszukuję.
- Dobra ja się poddaję- Ataru opadł na poduszki.- Z tobą się wygrać nie da! Hazardzista jeden.
- Ja? Hazardzista?- Wyszczerzyłem przysuwając do siebie judo stosik cukierków. Na pieniądze grać przecież nie będziemy!
- Kto cię uczył grać?- Urata zerknął na swoje karty.
- Severus- uśmiechnąłem się głupkowato.- Chociaż w przytułku graliśmy na kamyki
- Jesteś taki pogodny, kiedy mówisz o swojej przeszłości- Miuka spojrzał na mnie z szacunkiem którego się nie spodziewałem.- Zaskakujesz mnie.
- Cóż… Perspektywy czasu i tego co zyskałem to moje wspomnienia z dzieciństwa w przytułku są jednymi z najpiękniejszych jakiem mam. Jeśli odrzuciłbym swoją przeszłość to nie byłbym takim sobą, jakim jestem teraz Czasem trzeba zapomnieć o tym, co było by iść dalej, ale czasem trzeba pamiętać by nie stracić gdzieś po drodze samego siebie.
- No to było głębokie.
- Dzięki Ataru.- Odpowiedziałem i sprawdziłem karty.- Dobra… Dorzucamy pięć karmelków, dwa ciastka z migdałami i… dwadzieścia pięć krówek zwykłych i osiem trufli.
- Wchodzę.- Miuka dorzucił się do puli.
- Ja też.- Urata musiał się chwilkę zastanowić.
- Kareta panowie!- Położyłem swoje karty i zatarłem ręce, a oni jęknęli rzucając swoimi kartami.- Chodźcie do taty słodkości wy moje.- przysunąłem do siebie całą pulę, jaka była na stole.
- Mógłbyś zarabiać grając w karty.- Ataru z utęsknieniem patrzył na trufle.
- W życiu! Nie jestem hazardzistą i nigdy nie będę grać za pieniądze! Jestem uczciwy. A grając łatwo jest się zatracić. Ciągle chcesz więcej i więcej. Wygrywać, wygrywać i wygrywać… A tu nagle jeden zły raz i tracisz wszystko…- No nie patrz tak, Ataru. Bierzcie chłopaki.- Udostępniłem słodkości.
- Powiedziałeś to tak jakbyś miał doświadczenie w hazardzie.- Stwierdził Urata łapiąc truflę.
- Jeden z moich przyjaciół z przytułku tak stracił wszystko, co miał. Przestrzegł mnie żebym nigdy nie dał się wciągnąć w ta spiralę. Bo wystarczy chwila nieuwagi i cię wciągnie. A właśnie. Wcześniej chciałeś mnie o cos poprosić.- Spojrzałem na Miukę.
- A tak. Nie miałbyś ochoty popolować dla mnie? Pasujesz mi do tematyki mojego kolejnego obrazu.
- Jeśli nie zostanę kobietą to jestem do twojej dyspozycji.- Odparłem wesoło i chrupnąłem ciacho.
- Nie, nie. Raczej, jako eterycznego ducha czuwającego nad śpiącym Mitsuką.
- Ła Kyousuke! Mówię ci bierz to.!- Spojrzałem zdziwiony na Uratę.
- Jeśli chodzi o Mitsukiego to na moich obrazach jest sam. Inni modele pozują czasem w parach czy grupach, ale Mitsukiego zawsze maluję samego. Nie mówię tu o zwierzętach, ale o osobach towarzyszących. Mitsuki jest dla mnie najważniejszy na świecie i chcę go chronić za wszelką cenę. Nie wiem jak to wyjaśnić, ale malowanie mojego braciszka jest inne od pozostałych. Tak jakbym tworzył dla niego mały bezpieczny świat, w którym mogę go schować. Muszę mieć absolutną pewność ze jest bezpieczny. Rozumiecie? To uczucie siedzi głęboko i nie mogę się przemóc, chociaż wiele razy próbowałem.- patrzyłem na chłopaka wielkimi oczami. ,,Yuuichi… czy ty też tak o mnie myślisz?”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz