niedziela, 4 lutego 2018
LI Aja
- No i co? Coś tam jest?- Tsubasa nachylił się nad nami.
- Naprawdę tego nie widzisz?- Yuuichi sprawiał wrażenie jakby był zawiedziony.
- Widzę tylko gołą ścianę.- Wyciągnął rękę. Dla niego to pewnie wyglądało jakby normalnie przyłożył dłoń do ściany, ale ja i Yuuichi zobaczyliśmy to tak jakby odgrywał pantomimę.
- Nie tylko tego nie widzisz, ale niestety możesz też tam wejść...- Teraz brat był na serio zasmucony.
- Hej... No nie rób takiej miny Yuuichi... Może znajdziesz tam coś, dzięki czemu będę mógł też wejść? No dalej idź. Wiem, że bardzo chcesz. Zaczekam tu na was.- Pchnął go lekko.
- Tylko ani mi się wąż stąd ruszać.- brat pewnym krokiem wszedł do komnaty.
- Nowe to było dziwne! Zupełnie jakbyś zniknął w ścianie!
- Żałuj, że nie widzisz swojej miny Tsubasa!- Yuuichi roześmiał się.- Tsubasa? Nie słyszysz mnie?
- Tsubasa nie słyszysz Yuuichi’ego?- Spytałem.
- Nie... Ale to nic. Będę tu stać i czekać.- Oparł się o ścianę, a ja nieco niepewnie poszedłem za przykładem brata i wkroczyłem do komnaty.
- To wygląda jak mały salonik. Nawet jest kominek.- Kucnąłem przy kominku wyciągając ręce.- Mmm... Ciepełko. Ale szkoda, że nie ma okien. Chciałbym zobaczyć, jaki jest stąd widok.
- Raczej było by ciężko. Dosłownie siedzimy w murze grubym na parę metrów. Lepiej spójrz na te wszystkie księgi. To niesamowite. Starożytne zaklęcia, eliksir, numerologia, runy... Są też dzienniki naszych przodków!. Możemy prześledzić dokładnie cały nasz ród. Jest nawet dziennik naszego taty! Kyousuke to niesamowite!- Yuuichi był wręcz zachwycony.
- Tak to niesamowite. Może tutaj znajdziemy coś o tworzeniu zakazanych Chowańców. A to, co? Wygląda na coś ważnego i znanego.- Podszedłem do postumentu, na którym spoczywała okazała księga z bogato zrobioną okładką.
- Dziwne. Na grzbiecie nie ma żadnego opisu ani autora. Rety jest dużo cięższa niż wygląda.- Brat wziął księgę do ręki.- Ciężkawe, co jest w środku napisane.- Położył księgę z powrotem i obaj się nachyliliśmy otwierając tom na pierwszej stronie.
- O. Trochę się zawiodłem.- Stwierdziłem patrząc na pustą stronę.
- Co? Czemu jest całkiem pusta? Na wszystkich stronach?- Yuuichi kartkował księgę.
- A może ona jest dla ciebie?- Podsunąłem.
- Myślisz?
- Bez celu tu chyba nie leży nie? Jest taka ładna, że aż szkoda żeby leżała taka pusta.
- Więc się nią podzielimy! Zobacz na tym biurku jest pióro i kałamarz. Podpiszemy ją.
- Nie wiem czy ten atrament będzie jeszcze dobry. Może tu leżeć z paręset lat.- Stwierdziłem biorąc do ręki szklany pojemniczek i sprawdzając jego zawartość.- O, a jednak wygląda na jeszcze dobry.
- No widzisz.- Yuuichi uśmiechnął się. Podpisanie się zajęło nam chwilę, bo atramentu na piórze starczyło tylko na trzy litery, a Yuuichi stwierdził żebyśmy podpisali się pełnymi imionami. Jakby normalne nie wystarczyły. Poza tym... Jakoś nie lubię się podpisywać pełnym imieniem. Dziwnie to dla mnie brzmi. Kyousuke III Skromny. No dziwnie po prostu. Jak tylko dołożyłem pióro księga gwałtownie się zatrzasnęła. Obaj z Yuuichi'm odskoczyliśmy do tyłu.
- Książki tak nie robią.- Stwierdziłem patrząc nieufnie na książkę.
- A tak tym bardziej.- Brat odetchnął mnie lekko do tyłu, bo klejnoty zdobiące okładkę zaczęły lśnić, a po kilku sekundach zrobiło się całkiem ciemno i światło zaczęło wracać bardzo powoli. Gdy można było już coś dostrzec to szczęka mi opadła. Na postumencie nie leżała już sama księga. Siedział na nim jakiś chłopak... A przynajmniej wydawało mi się że to chłopak. Nie byłem do końca pewien... W każdym razie trzymał na kolanach naszą księgę
- Em...
- Kim jesteś? Jak się tu dostałeś? Odpowiadaj!- Yuuichi zasłonił mnie jakby w obawie przed atakiem ze strony tamtego chłopaka.
- Byłem tu cały czas.- Odparł spokojnie.- Spałem w tej księdze a wy mnie obudziliście pisząc w niej swoje imiona.
- Więc jesteś duchem i nawiedzasz tę księgę? Ale fajnie! Pierwszy raz widzę ducha!- Ożywiłem się wychodząc zza brata.
- Niestety nie trafiłeś książę Kyousuke III Skromny. Duch był kiedyś żywy, a ja przyszedłem na świat, jako w tej postaci. I nie nawiedza księgi, ponieważ jestem jej częścią i w niej mieszkam.
- Powiedz wreszcie, kim jesteś!- Brat zaczął się niecierpliwić.
- Dlaczego tak się denerwujesz wasza wysokość, królu Yuuichi VII Roztropny? Gdy chodzi o bezpieczeństwo twoich bliskich szybko zaczynasz tracić panowanie nad sobą. Może twój przydomek powinien brzmieć raczej Porywaczy?- Zachichotał a mnie szczęka opadła. Nikt nie odważyłby się tak odezwać do Yuuichi’ego.- Jestem duszą pałacu. Powstałem z połączonych fragmentów jaźni poprzednich królów i książąt. To dzięki mnie możecie mieć połączenie z pałacem i wiedzieć, co się w nim dzieje. Powstałem w chwili, kiedy pierwszy król wpisał swoje imię do tej księgi, jako swojego dziennika. Od tamtej pory stałem się duszą pałacu, ta księga jest moim rdzeniem a ta forma, jaką przebrałem manifestacją mojej obecności. Chociaż bardzo wielu królów nie znaleźć tej komnaty, więc spałem bardzo, ale to bardzo długo i o mnie zapomniano.
- Chyba rozumiem. Ale chciałbym się upewnić w jednej kwestii. Jeśli ta księga, którą trzymasz zostałaby zniszczona to ty też byś zniknął a my byśmy stracili połączenie z pałacem już na zawsze?
- Dokładnie wasza wysokość.
- A masz jakieś imię?- Spytałem.
- Imię? Nigdy o tym nie myślałem. Każdy król, który mnie budził nazywał mnie inaczej. Raz byłem Księgą, raz Duszą, czasem Skrybą, ponieważ to dzięki mnie powstały te wszystkie księgi.- Wskazał regały.- Ale prawdziwego imienia nie miałem.
- To smutne. Dlaczego nigdy nie poprosiłeś o imię?
- Ponieważ dostałem imię od Pierwszego.
- Pierwszym królem był Maresus prawda? A jego żoną była sama Bogini?- Yuuichi podszedł do chłopaka.
- Tak i nie powiem. Nie mogę.
- Dlaczego?
- Bo tego nie wiem. Kiedy powstałem byłem bardzo słaby. Byłem ledwie małym strzępkiem, który zyskał świadomość, ale nie mogłem przybrać żadnej formy. Byłem jak maleńkie dziecko. Ale nie jesteś pierwszym, który o to pyta.
- Gdybyśmy wiedzieli czy legenda jest prawdziwa i pierwszą królową była Bogini to by wszystko zmieniło. Ale... Jest tu księga Maresusa prawda?
- Tak, ale z niej też się tego nie dowiesz. Mówiłem wam. Byłem jak malutkie dziecko. Księga Maresusa jest nie dokładna Pełno w niej pustych stron. Właściwie to więcej jest tym pustych niż zapisanych.
- Ech... Może znajdę inny sposób...- Brat mruknął pod nosem.- W każdym razie Kyousuke ma rację. Musisz mieć imię. Pamiętasz jak Maresus cię nazwał?
- Aja.
- Aja? Jesteś pewien?
- Tak. Maresus tak mnie nazywał, więc uznałem to za imię.
- To, dlaczego za każdym razem byłeś nazywany inaczej?
- Bo nim zdążyłem powiedzieć jak mam na imię to dostawałem nowe.
- To trochę dziwne, że się nie opierałeś, ale to nieistotne. Skoro nam powiedziałeś to będziemy nazywać cię Aja. A teraz Aja. Może wyjdziemy stąd żebyś osobiście zobaczył jak pałac się zmienił?
- Bardzo chętnie!- Zaskoczył z postumentu i wyszliśmy z komnaty.
- Kim jesteś?!- Reakcja Tsubasy była identyczna jak Yuuichi’ego, więc trzeba było mu również wytłumaczyć, kim albo, czym jest Aja. Nie miałem pojęcia jak go sklasyfikować.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz