niedziela, 4 lutego 2018

IV Zaczynają się zmiany



Trzy tygodnie minęły mi bez żadnych wydarzeń godnych uwagi. No chyba, że interesuje cię to, że była burza, której panicznie się bałem i wrzeszczałem za każdym razem, kiedy słyszałem huk grzmotu Valej musiał mnie całą noc uspokajać. Wiem, co sobie możesz teraz myśleć. Prawie szesnaści lat, dwie prace, życie w warunkach poniżej poziomu, znosi okropny ból, co miesiąc, a boi się zwykłej burzy. Ale ty pewni też się czegoś boisz, więc proszę nie krytykuj i nie osądzaj mnie.
Siedziałem właśnie u Mirko czekając aż skończy myć mi włosy, kiedy spokojna muzyka z radia ucichła.
- ,,Właśnie przed chwilą dostaliśmy wiadomość z królewskiego pałacu. Nasza królowa Belinda Miłosierna zmarła w wyniku otrucia. Nie naleziono jeszcze sprawcy, ale dochodzenie trwa. Pogrzeb naszej ukochanej władczyni obędzie się za tydzień za raz po koronacji księcia Yuuichi'ego. Aby uczcić pamięć naszej ukochanej królowej zachowamy milczenie do końca dnia, a wszystkie sklepy i zakłady pozostaną zamknięte do jutra.''
Spojrzeliśmy po sobie. Nie byłem wstanie to uwierzyć. Królowa nie żyje? Kobieta, która rządziła okrutnie przez szesnaście lat nie żyje? Kobieta, która spowodowała, że społeczeństwo jest podzielone odeszła?
- Miejmy nadzieję, że Książe nie wdał się w matkę.- Mikro wzruszył ramionami i włączył muzykę płyty i wrócił do mycia mi włosów.- Skoro nie idziesz do drugiej pracy to może zapłacę Ci extra? Królowa już mną nie dyryguje i mogę Ci zapłacić ile chce.
- Dziękuję Mirko. Przygarniesz mnie?- Spytałem z nadzieją.
-, Jeśli tylko będę mógł to, to zrobię.- Powiedział z ciepłym uśmiechem.
- A Valej? Co z nim?
- Jeśli będę mógł Cię przygarnąć to on również może tu zamieszkać. Chcesz herbatę?- Spytał pogodnie. Zawsze, kiedy jest jakieś święto to proponuje mi herbatę. A dzisiaj to raczej wszyscy Guri będą świętować.
Kiedy wracałem do przytułku miałem wrażanie, że świat jakby nabrał więcej kolorów i światła.
Do wspólnej świetlicy wpadłem jak burza. Valej objął mnie mocno, a w jego oczach mogłem wyczytać szczęście.
-,, Był u nas posłaniec. To nie do wiary. Nie mogę w to uwierzyć!"- Migał tak szybko, że ledwo nadążałem.
Tego wieczoru siedzieliśmy bardzo długo. Nikt nie mógł zasnąć. To, co się stało było jak sen. Wiem, że teraz wyszliśmy na nieczułych, ale musisz zrozumieć, jaka królowa była względem nas okrutna.
-,, Pora spać Nir. Jutro już musisz iść do pracy."- Valej zaciągnął mnie do łóżka.
- Posiedzisz ze mną dopóki nie zasnę?- Spytałem sennie. Valej odpowiedział mi ciepłym uśmiechem i pogłaskaniem po głowie. Może to dziecinne, ale czasem lubię, kiedy tak przy mnie siedzi. A zwłaszcza lubię, kiedy mnie tuli. Jestem wtedy tak blisko jego serca. Jego spokojny rytm zawsze sprawia czuję się bezpieczny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz