niedziela, 4 lutego 2018
I Dzień dobry
Kolejny poranek w przytułku. Usiadłem na moim materacu i ogarnąłem wzrokiem namiastkę pokoju. Tak naprawdę to była mała przestrzeń oddzielona od dużej wspólnej sypialni. Samodzielnie zrobiłem sobie pokoik. Wykorzystałem do tego deski, które pozbijałem tworząc prostopadłościan. Tutaj w środku miałem materac, poduszkę, kołderkę, półeczki na: ubrania, parę książek, figurki, które zostały wyrzucone, cztery maskotki, przybory toaletowe, lusterko. Do sufitu przyśrubowałem lampkę. Żeby mój pokoik wyglądał ładnie pomalowałem go z wierzchu i w środku na biało-fioletowo. No to teraz wiesz jak mieszkam. Jestem Nir. Mam prawie szesnaście lat I jestem bezdomnym sierotą. Jestem elfem z najniższej kasty, czyli Guri. Chociaż mój wygląd plasuje mnie do bycia z tej najwyższej Averi a nawet Ohri, czyli z królewskiego rodu. Przedstawiciele różnych kast różnią się wyglądem. Guri są zwyczajni, pospolici, z wadami w wyglądzie. Natomiast Averi I Ohri są najpiękniejsi. Idealni pod każdym względem. Oczywiście różni ich jeszcze magia. Guri mają jej jedynie tyle, że zapewnia im długowieczność, choć nie są nieśmiertelni. Averi i Ohri mają tak wiele magii, że absolutnie wszystko robią za jej pomocą. I oczywiście są nieśmiertelni i nigdy nie chorują i się nie starzeją. A ja? Już mówię. Według starego niszczejącego lustra mam metr sześćdziesiąt wzrostu, ale jeszcze urosnę. Cerę mam mleczną, gładką, bez żadnej skazy, delikatną i wrażliwą. Jestem dobrze zbudowany, chociaż przydałoby się mnie trochę podkarmić, bo jestem wychudzony na tyle żeby było mi widać żebra. Duże złote oczy mają kształt migdałów i są okolone długimi, gęstym rzęsami równie bielutkimi jak brwi wygięte w łagodne luki i długie aż do ziemi proste włosy. Usta mają naturalny kształt jakbym się leciutko uśmiechał. Do tego jeszcze drobny kształty nos i szlachetne rysy idealnie symetrycznej twarzy i o to cały ja z delikatnymi błyszczącymi skrzydełkami barwy srebra na plecach. Mogę na nich spokojnie latać, ale rzadko to robię. Głównie przez to właśnie nie mam wyglądu Guri. Gdybym tak sobie latał to ktoś mógłby mnie strącić rzucając kamieniem. Guri nienawidzą szlachty. I mam potężną magię. Mój potencjał magiczny jest na poziomie Ohri. Ale nie potrafię czarować i przez to podczas każdej pełni, kiedy moja, co osiąga apogeum niezwykle się męczę, wręcz cierpię. To przez to, że nie czaruję i nie używam mocy w czasie pełni opuszcza moje ciało sprawiając mi ból.- Nir, jeśli się nie pospieszysz znów przegapisz śniadanie.- W moją sypialenkę zastała Mavis. Otworzyłem drzwiczki i wciąż w długiej piżamie podreptałem za Elficą. W kuchni jak zwykle zrobiłem sobie kanapkę i wróciłem do siebie. Zjadłem liche śniadanko i ubrałem się. Nie mam zbyt wielu ubrań. Są podzielone na odpowiednie do pory roku, więc robię pranie dwa razy w tygodniu. Jest lato wiec miałem na sobie spodenki do polowy uda, sandały i koszulkę z krótkim rękawem. Oczywiście wszystkie rzeczy mam albo z kontenerów, do których bogaci mogą wrzucać nieużywane rzeczy, które biedni mogą wziąć albo udało mi się uzbierać pieniądze. Albo pracowałem na czarno albo żebrałem. Ale teraz mam stałą pracę, ale i tak dostaję za nią grosze. No, ale co zrobić? Lepsze to niż nic. Przynajmniej jest to w miarę przyjemne i bezbolesne. Ponownie opuściłem mój pokoik i poszedłem do łazienki żeby się uczesania i umyć zęby. Jak już się oporządziłem wyszedłem z przytułku i skierowałem do bogatszej części miasta? Muszę iść do pracy. Możesz mi towarzyszyć, jeśli chcesz
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz