niedziela, 4 lutego 2018
L Klucz bez drzwi
- Wiesz, do czego jest to coś?- Spytałem patrząc na kluczyk. Wciąż miałem wrażenie, że zaraz znowu zacznie skakać i zmieni się w jeszcze coś innego.
- Prawdopodobnie tak.
- To tak czy nie Yuuichi? Bo jeśli coś, co ten klucz otwiera ma być w jakikolwiek sposób niebezpieczne to oddaj mi go teraz zanim przyjdzie, co do głowy szukanie panującego do niego zamka.- Tsubasa również nie ufał kluczykowi.
- To klucz do sekretne królewskiej komnaty. Jest bardzo ważny.
- Jakiej komnaty? Znam cały zamek na wylot i nie ma tu żadnych sekretne pokoi, o których ja bym ni wiedział.- Odparłem.- Weź wytłumacz, o co chodzi.
- Jak byłem mały to tata mi opowiadał, że gdzieś w pałacu jest ukryta komnata tylko król i książę mogą zobaczyć i że żeby znaleźć klucz do niej trzeba być ,, mniejszym jak większym”.
- Że jakim? To było bez sensu! Co to ma znaczyć?
- A skąd mam wiedzieć? Też tego nie rozumiem. Nie mam pojęcia, co zrobiłem...
- A ja chyba wiem.- Odezwałem się.
- Wiesz?!
- Tak myślę. W bibliotece przyznałeś, że musisz się jeszcze wiele nauczyć i dużo brakuje ci do naszego taty. A zazwyczaj starasz się pokazywać, że jesteś... No wiesz...
- Rozumiem. Może masz rację... Tylko teraz pytanie gdzie jest ta komnata?
- Może jak się przejdziemy po pałacu z tym kluczykiem to się pojawią jakieś drzwi?
- To w sumie nie głupie.
- Ej chwila moment!- Tsubasa nam przerwał.- Wy na serio chcecie szukać tej komnaty?
- Tak a co?
- A jak tam będzie siedziało coś niebezpiecznego? Skoro tylko wy możecie zobaczyć tą komnatę to nie będę wam mógł pomóc.
- Nic na nie będzie Tsubasa. Wiem, że chcesz nas chronić, ale w pałacu nic mi się nie może stać. Obaj jesteśmy z Kyousuke całkiem przypomni i w pełni sił. Jeśli w komnacie mogłoby być coś niebezpiecznego to obaj to wyczujemy i poradzimy sobie.- Brat uspokoił przyjaciela.
- Ale i tak pójdę z wami. Jeśli coś wylezie z komnaty na korytarz to już będę mógł to zobaczyć.
- Dobrze, już dobrze. Skoro już ustaliliśmy, co i jak to możemy zacząć za chwilę. Pójdę jeszcze do Viri żeby ją uspokoić i wyjaśnić, co się działo.- Wyszedł zostawiając nas.
- On nigdy z tego nie wyrośnie.- Tsubasa jęknął zwiększając głowę.
- Z czego?
- Z tej chorobliwej ciekawości i oślego upór. Jak on się na coś uprze to nie odpuści nawet, jeśli to będzie jakaś totalna głupota. Trzy czwarte naszych szlabanów w dzieciństwie była przez jego głupie pomysły.
- Ale i tak go kochasz.- Trąciłem go łokciem.
- No oczywiście. A myślisz, że czemu zawsze pakowałem się razem z nim w kłopoty?- Wyszliśmy z sypialni, a po kilku minutach dołączył do nas mój brat i zaczęliśmy poszukiwania.
Niestety pomimo tego, że straciliśmy na poszukiwania resztę dnia to nie udało nam się znaleźć panującego do klucza zamka. Ale z drugiej strony zaczęliśmy od piwnicy i udało nam się dotrzeć dopiero do połowy pierwszego piętra. Jeszcze zanim zaczęliśmy sprawdzać piwnicę zapytałem czy nie lepiej zacząć od lochów, ale Yuuichi stwierdził, że to by nie miało sensu, bo moglibyśmy zejść aż do katakumb, które są jednym wielkim labiryntem tuneli bez wyjścia. Już samo to mnie skutecznie odstraszyło, a dodanie przez Tsubasę że w katakumbach wysiada wszelka magiia i gdybym się zgubił to prawdopodobnie już bym nigdy nie wrócił, utwierdziło mnie w tym że nigdy nie chcę tam zaglądać.
Po kolacji sprawdziliśmy jeszcze kilka par drzwi, ale też bez skutku. Jednak nie trafiliśmy optymizmu. Było jeszcze mnóstwo drzwi do sprawdzenia. Ale po kilku dniach i sprawdzeniu absolutnie wszystkich możliwych zamków w całym pałacu, drzwi się nie znalazły.
- Może to faktycznie tylko bajka? Ten klucz i tak wygląda dziwnie.- Tsubasa pokaż kolejny obracał w palcach kluczyk.
- Daj spokój. To nie może być bajka czy żart. Inaczej nikt z naszych przodków nie zadawałby sobie trudu zaczarowana tego klucza i dopilnowania by znajdował się w koronie każdego kolejnego króla.
- Powiedz jak brzmiała ta bajka?
- Masz jakiś pomysł Kyousuke?
- Tak myślę...
- Hym... Chyba jakoś tak ,, Masz tu książę klucz bez drzwi, znaleźć je możesz tylko ty gdy pokorny hołd założysz Pierwszemu z nas, gdy umniejszysz swą wielkość.”
- To zagadka!
- Racja.- Tsubasa przytaknął.- Klucz bez drzwi... Czyli że są ukryte. Otworzyć je możesz tylko ty... To też oczywiste i to już wiemy.
- Umniejszenie wielkości może oznaczać moje przyznanie, że nie jestem takim wielkim magiem jak możecie wydawać.
- Pokorny hołd Pierwszemu...- Myślałem na głos.- Czyli że trzeba się ukłonić Pierwszemu królowi?- Gdy tylko to powiedziałem mój brat poderwał się do góry.- Yuuichi?
- Już wiem! Wiem gdzie są ukryte drzwi!- Wybiegł z pokoju. Pobiegliśmy za nim.
- Galeria króli? Czemu tu? Tu są tylko obrazy...
- No właśnie obrazy! Musimy ukłonić się przez Pierwszym królem, czyli przed jego obrazem. A kto był według legendy pierwszym królem?
- Maresus... Ale nie mamy nawet pewności czy ta legenda jest prawdziwa.
- Ale nawet jelicie to warto spróbować. Prawda Tsubasa?- Spojrzał z wyczekiwaniem przyjaciela.
- Już mówiłem. Jeśli nic ci nie będzie zagrażać to ja się zgadzam na wszystko.
- No to nie ma, co czekać!- Już poleciał szukać właściwego obrazu.
- Ale się nakręcił.- Stwierdziłem.
- Dziwisz mu się? Już od dawna nie miał żadnej przygody.
- Ej! No, co tak stoicie? Chodźcie!
- Idziemy, idziemy!- Zawołałem i ruszyłem za bratem. Po chwili znaleźliśmy właściwy obraz.
- Znaleźliśmy teraz musimy się odpowiednio ukłonić. Pokorny hołd... Kyousuke na kolana.
- Co?
- Klęknij. W dawnych czasach przed królem padało się na kolana i całowano stopy władcy. Dziurka od klucza będzie prawdopodobnie gdzieś na ramie.- zrobiłem iść to co on i padłem na kolana. Zacząłem uważnie przyglądać się ramie.
- Nic nie widzę... Co ty robisz?!- Zawołałem widząc jak brat całuje ramę obrazu.
- Oddaję pokorny hołd. Patrz!
- O rzesz ty...- Układ zdobień na ramie zaczął się zmieniać i w końcu...- Jest! Naprawdę jest! Yuuichi otwieraj!- Brat wsunął klucz i przekręcił. Obraz gładko odchylił się a za nim były...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz