niedziela, 4 lutego 2018
XLIX Kluczyk
Gdy wróciliśmy do domu od razu poszliśmy do wieży magów by zajęli się bratem Iskierki. Mój Chowaniec również został zabrany. On również wymagał oczyszczenia i podładowania. Nie bardzo miałem pomysł, co zrobić ze sobą do kolacji, więc poszedłem do biblioteki poszukać czegoś ciekawego do czytania. Zawsze znajduję coś fajnego, więc z tą myślą wkroczyłem do biblioteki i stanąłem jak wryty. Miałem wrażenie, że książki ożyły i zaczęły latać. A potem zauważyłem brata w samym środku chmary książek
- Co robisz?!- Zawołałem żeby przebić się przez szelest papieru.
- Kyousuke? Ła!- Musiałem go rozproszyć, bo zaklęcie się złamało i książki posypały się w dół strącając Yuuichi’ego na podłogę.- Ał...
- O matko, wszystko w porządku?!
- Tak...- Pomogłem mu wstać. Trochę go te książki obiły, ale nie wyglądał na poważnie uszkodzonego.- Parę siniaków będę mieć jak nic.
- Pewnie tak.- Przyznałem.- Ale co robiłeś?- Schyliłem się po jedną z książek.- Przecież to są Zakazane Księgi. Po co je... Cokolwiek z nimi robiłeś?
- Chciałem się dowiedzieć, w jaki sposób ktoś był w stanie stworzyć Chowańce z duszy elfów. To Zakazane praktyki, więc pomyślałem żeby zajrzeć do tych książek.
- To ty ani magowie tego nie wiecie?
- Nie. Jak mówiłem to Zakazane, więc nie dopuszcza się tego do nauki ogólnej. Tylko król może wydać zgodę na naukę zakazanych technik samemu je znając. Każdy z naszych magów jest objęty zaklęciem zabezpieczającym. Kiedy tata umarł to zakazana wiedza razem z nim. A ja jeszcze nie mogłem się zacząć uczyć Zakazanej magii.
- Czemu?
- Bo byłem za młody... Wciąż jestem. Jestem królem i bardzo potężnym magiem, ale... Ale wciąż pozostaję... Wyjątkowo niedouczony... Pewnymi względami pozostaję dzieciakiem. Niektórych rzeczy książę musi się nauczyć od króla, a nie od magów. Ale taty już... Nie... Ma... Muszę sam się uczyć...
- Nie wiedziałem... Czemu mi nie powiedziałeś? To przecież ważne.
- Może, dlatego że w twoich oczach chcę być doskonały. Jesteś moim małym braciszkiem. Chciałbym żebyś widział we mnie swój autorytet...
- Yuuichi... Ale cię dziś wzięło.- Objąłem go.- Jesteś moim autorytetem. Zawsze będziesz kimś, kogo będę podziwiać. Naprawdę. Jesteś super extra.
- Dziękuję. A może razem poszukamy informacji? Trochę tych książek jest.
- A powiesz mi jak kontrolowałeś tyle książek?
- No pewnie!- Wyjaśnił mi jak to robił i wspólnie zabraliśmy się do roboty. To nie było takie znowu skomplikowane jak myślałem, ale i tak, co chwila książki mi spadały. Ale dobrze się bawiłem robiąc coś wspólnie z bratem.
- Yuuichi! Twoja żona powiedziała, że mam cię znaleźć!- Tsubasa z impetem wkroczył do biblioteki i znów książki na nas poleciały.- Co robicie?
- Cierpimy.- Stęknąłem.
- Dlaczego Viri mnie szuka? Coś się dzieje?
- Przestraszyła się twojej korony. Nie wyczułeś tego?
- Nie... Ale to pewnie, dlatego że zbyt mocno skupiłem się na tych książkach. Ale mówiła coś konkretnego?
- Że korona zaczęła się dziwnie trząść, ale nie opierała szkatułki żeby sprawdzić.
- Już idę. Kyousuke ty też chodź.-Tak jak powiedział poszedłem za nim.
Zastanawiałem się, co się może dziać. Na co dzień nie nosimy swoich koron. Są bezpieczne w szkatułkach. Na co dzień wcale nie noszę żadnej konkretnej ozdoby czy innego insygnium poza pierścieniem, a Yuuichi ma zamiennie albo ozdobną spinkę, albo opaskę a’la diadem.
Viri siedziała w mojej sypialni razem z Ataru i Uratą. Mieli bojowe nastawienie. Ja naprawdę bardzo często zapominam, że oni też są strażnikami. Oni są przecież uroczy i niewinni. Ciężko jest stwierdzić, że są świetnie wyszkoleni w walce wręcz i strzelaniu z pistoletu, kiedy, na co dzień układają włosy i szyją ubrania. Yuuichi polecił im być przy Viri cały czas, a my poszliśmy do drugiej sypialni. Szkatułka faktycznie podskakiwała.
- Co to? Wygląda jak nawiedzona.- Stałem w bezpiecznej odległości.
- Nie wiem.- Yuuichi szturchnął szkatułkę, a ta podskoczyła. Tsubasa błyskawicznie zareagował uderzając szkatułkę i jednocześnie odciągając mojego brata.
- Lepiej wy tego nie dotykajcie.- Stwierdził.- W środku może coś siedzieć.
- No weź. Jeśli coś by tam siedziało to bym to wyczuł.
- A jeśli to jest magiczne i nie daje się wyczuć? Ty otworzysz wieko a to coś może wyskoczyć i cię podrapać albo i coś odgryźć. Lepiej już żeby to ja otworzył.
- Ale, po co otwierać ją ręcznie?- Wziąłem się do rozmowy.- Yuuichi użyje swojej magii, a Tsubasa będzie w gotowości, jeśli w środku faktycznie siedzi coś oprócz korony.
- No to nie jest taki zły pomysł.- Brat zgodził się ze mną. Odsunęliśmy się, więc i Yuuichi otworzył szkatułkę, ale nic z niej nie wyskoczyło. Chociaż cały czas się trzęsła. Podeszliśmy bliżej.- No i jednak nic nie ma. Tylko, czemu ona się tak trzęsie?- Wyjął koronę i wtedy jeden z kamieni wypadł i okazało się, że to on tak podskakiwał. Tsubasa skoczył i złapał kamień.
- Co to ma być?
- Nie wiem. Ale mały szafir raczej nie może być niebezpieczny.- Stwierdziłem.
- Może to uśpiony Chowaniec? Pokaż mi to.- Yuuichi wziął kamień do ręki. Błysło a kiedy znów mogłem widzieć zobaczyłem, że w dłoni brata leży jakiś kluczyk zrobimy z szafiru.
- A to, co?!- Zawołaliśmy z Tsubasą.
- Chyba wiem...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz